W ostatni dzień pokazów lotniczych Gdynia Aerobaltic Air Show 2018 mieliśmy okazję porozmawiać z pilotem cywilnym i jednocześnie wybitnym pilotem akrobacyjnym – Arturem Kielakiem.

Życzymy miłej lektury:

 

W JAKI SPOSÓB ROZPOCZĄŁ PAN SWOJĄ KARIERĘ LOTNICZĄ?

„Zacząłem w Mińsku Mazowieckim, gdzie się wychowywałem i już jako dziecko jeździłem na miejscowe lotnisko wojskowe i obserwowałem MiGi 21 i 29 z 1 Pułku Lotnictwa Myśliwskiego „Warszawa”. Wtedy już wiedziałem, że też chciałbym tak w przyszłości latać i kręcić pilotaż, akrobacje, bo to mnie „najbardziej pasjonowało”… i tak się zaczęła moja lotnicza przygoda. A miałem wtedy kilka lat, więc potem długo, długo czekałem. Uczyłem się, kupowałem albumy, wydawałem kieszonkowe na gazety lotnicze, książki, monografie, foto-albumy… no wiadomo, kiedyś nie było tego tak dużo, jak jest teraz, ale jakoś dawaliśmy radę. Mieliśmy też taką grupę chłopaków w Mińsku Mazowieckim – właściwie to w moim bloku, którzy jeździli i zapisywali numery tych MiG’ów startujących/lądujących… wiedzieliśmy, jakie samoloty latają i kiedy są serwisowane. Prowadziliśmy statystyki lotów. To był fajny okres w życiu.

I potem, w wieku 16 lat –  obóz szybowcowy, potem spadochronowy, samoloty… i wszystko zaczęło się jakoś rozkręcać”.

W JAKIEJ SZKOLE SKOŃCZYŁ PAN PILOTAŻ?

„Moja przygoda lotnicza rozpoczęła się w Aeroklubie Podkarpackim w Krośnie gdzie uzyskałem 3 klasę pilota szybowcowego. Potem szkolenie w lotach termicznych w Aeroklubie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie a następnie szkolenie spadochronowe w Aeroklubie Warszawskim. Tam też rozpocząłem szkolenie do licencji turystycznej na samolotach. Następnie już jako student (wtedy jeszcze Akademii Obrony Narodowej na wydziale Wojsk Lotniczych). Równolegle latałem do Stanów Zjednoczonych na program wymiany studenckiej i tam robiłem uprawnienia do amerykańskiej licencji zawodowej, potem uprawnienia na samoloty wielosilnikowe, do lotów według przyrządów a na końcu śmigłowce. Następnie zdałem te same egzaminy w Polsce i mam dzięki temu dwie licencje.

Chciałem się wyszkolić w Stanach, żeby nauczyć się porządnie angielskiego, co potem bardzo zaprocentowało przy znalezieniu pracy w Ryanair.”

 

DLACZEGO WYBÓR PADŁ NA XA41?

„Nikt wówczas na nich nie latał, więc chciałem się dowiedzieć – dlaczego? Była to przecież w miarę nowa konstrukcja, w dodatku wydawała się bardzo mocna, stworzył ją bowiem pilot, który latał bardzo precyzyjnie i agresywnie – Philipp Steinbach – jeden z najlepszych akrobatów na świecie. Okazało się, że ta konstrukcja bardzo mi leży ze względu na duże powierzchnie sterowe, małą stateczność i konieczność użycia dużych sił, co stwarzało dodatkowe możliwości, ale i wymagało wiele od pilota. Trzeba mieć dużo siły fizycznej, żeby go precyzyjne pilotować, nie tylko w pierwszej, piątej, ale i piętnastej minucie lotu. Ręce i nogi muszą to wytrzymać. Samolot ten stwarza również bardzo duże możliwości we freestylu. Poza tym jest bardzo wygodny, może zabrać bardzo dużo paliwa, przez co ma duży zasięg. Te wszystkie  czynniki przemawiają za tym, żeby właśnie na nim latać. Choć oczywiście jest bardzo trudny w klasycznej akrobacji Aresti, więc niewielu pilotów na świecie zdecydowało się na nim latać. Ale mnie sprawia on wiele przyjemności, jak widać.”

CO PLANUJE PAN ROBIĆ W PRZYSZŁOŚCI?

„Chcę rozwijać projekty pokazowe z wojskiem, latanie z samolotami z drugiej wojny światowej, wyścigi lotnicze, latanie w akrobacji zespołowej, ale przede wszystkim akrobację indywidualną. Myślę też o nowej, lżejszej, silniejszej i jeszcze ostrzejszej maszynie, która pozwoli mi jeszcze bardziej udoskonalić moje pokazy.”

 

CZY MA PAN JAKIEŚ HOBBY OPRÓCZ LOTNICTWA?

„Zdecydowanie tak, kocham podróżować i kocham też żeglarstwo. Uprawiam crossfit –  aby mieć siłę fizyczną i sprawność do dynamicznego latania i akrobacji indywidualnej. Bardzo lubię strzelectwo sportowe. Zawsze interesowałem się militariami – gdy byłem dzieckiem stwierdziłem, że jak nie będę latał samolotami akrobacyjnymi, to zostanę operatorem w jednostce GROM. Albo ostre latanie, albo ostre strzelanie.”

 

KTÓRĄ DROGĘ WEDŁUG PANA WYBRAĆ, ABY OSIĄGNĄĆ SUKCES?

„Każdy wybiera swoją drogę do sukcesu, ale najważniejsza jest wytrwałość i konsekwencja. Ja swoją pasję i drogę odnalazłem przy ogrodzeniu lotniska 1 Pułku Lotnictwa Myśliwskiego. Całymi dniami przesiadywałem tak oglądając starty i lądowania Migów. Tam wszystko się rozpoczęło. Gdy osiągnąłem już odpowiedni wiek, od razu rozpocząłem szkolenia szybowcowe i spadochronowe. Następnie w wieku 18 lat rozpocząłem etap samolotów. Podporządkowałem całe swoje życie, aby osiągnąć cel. Zdobyć zawodową licencję polską i amerykańską z uprawnieniami do lotów na samolotach wielosilnikowych i do lotów według przyrządów. To była długa i kręta droga, ale było warto.

Wyjechałem do USA, pracowałem między innymi jako kelner, uczyłem samoobrony, pracowałem w hotelach oraz w innych zawodach: wszędzie tam, gdzie mógłbym się przy okazji nauczyć się angielskiego. Cały czas miałem jednak w głowie cel. Wszystkie zarobione pieniądze wydałem co do centa na szkolenia i podnoszenie swoich kwalifikacji lotniczych. Tak było do momentu aż dostałem pracę w lotnictwie. Praca jednak była tylko pierwszym etapem. Celem był pilotaż – akrobacja – wolność  w powietrzu.

Praca pozwoliła mi dalej rozwijać swoją pasję. W tym okresie 50-60% swoich dochodów wydawałem na szkolenie akrobacyjne, a resztę na życie. Nie dbałem o to jaki miałem samochód. Nie jeździłem na wakacje. Pracowałem i latałem. Tego nikt ci nie da, na wszystko trzeba zapracować – wtedy będziesz to doceniać.

Na swojej lotniczej drodze poznałem wielu doskonałych pilotów akrobacyjnych. Podstawowo, w Katowicach szkolił mnie Adam Labus, potem w Radomiu trenowałem pod okiem Roberta Kowalika i Ireneusza Jesionka. Kilka lat byłem także członkiem Grupy Akrobacyjnej Żelazny, gdzie pod okiem Wojciecha Krupy przeżyłem wiele akrobacyjnych przygód, aż wreszcie odnalazłem swoją własną drogę ku indywidualnej akrobacji zawodniczej.”

JAKIE JEST PANA NAJWIĘKSZE MARZENIE LOTNICZE?

„Moim największym marzeniem było, jest i będzie mistrzowskie opanowanie akrobacji zawodniczej i freestylowej. Jak każdy sportowiec marzę o mistrzostwie świata w tych kategoriach, ale nie ograniczam się do sportu. Marzyłem o wspólnym lataniu z Migiem-29, pilotowaniem śmigłowców, własnym samolocie akrobacyjnym czy pilotażu samolotu odrzutowego nad linią brzegową Florydy. To wszystko udało mi się dzięki uporowi w podążaniu za marzeniami. Konkluzja jest jedna – ‚WARTO MARZYĆ'”

 

CO W LOTNICTWIE KOCHA PAN NAJBARDZIEJ?

„Zdecydowanie wolność trzech wymiarów; kocham każdy rodzaj lotnictwa, ale nie każdy rodzaj lotnictwa sprawia taką satysfakcję, jak latanie akrobacyjne. To właśnie dzięki niej czuję prawdziwą radość z latania. Nawet gdy czasami czuję przemęczenie wykonując loty rejsowe Boeingiem 737, wystarczy 10 min sam na sam w moim XA41, aby znowu poczuć pełnię szczęścia realizacji mojej życiowej pasji – LATANIA. To właśnie dzięki akrobacji, każdego dnia czuję się absolutnie spełniony.”

 

PRZELECIAŁ PAN OSTATNIO POD MOSTEM W LOCIE ODWRÓCONYM JAKO PIERWSZY W POLSCE, JAKIE EMOCJE PRZY TYM PANU TOWARZYSZYŁY? ILE CZASU POŚWIĘCIŁ PAN NA TRENINGI?

„Emocje towarzyszące mi w trakcie przelotu były nie do opisania. Wiedziałem, że podejmuję bardzo duże ryzyko, ale byłem na nie gotowy. Przygotowywałem się do tego przelotu kilka miesięcy, trenując loty odwrócone na małej wysokości, aby przyzwyczaić się do doznań tak fizycznych jak i wizualnych towarzyszących pilotowi w trakcie przelotu tak nad lądem jak i wodą. To była najbardziej niebezpieczna operacja lotnicza jakiej się do tej pory podjąłem, ale od początku podkreślałem, że nie jest to po prostu zwykłe zaspokojenie mojego akrobacyjnego ego. Ryzykowałem, ale jednocześnie chciałem w ten niestandardowy sposób uczcić 100 lecie Niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej i lotnictwa wojskowego. Zawsze podejmowałem wyzwania, które często sam wymyślałem, a potem je realizowałem.

Oczywiście sukces wszystkich tych przedsięwzięć był wynikiem i sumą pracy sztabu ludzi, który był niezbędny, aby przygotować i zabezpieczyć poszczególne operacje.”

Poniżej możecie obejrzeć film z całego wydarzenia! 😀

JEŻELI JEST PAN JUŻ W POWIETRZU, TO LATA PAN WEDŁUG PLANU? CZY ZDARZYŁO SIĘ PANU LATAĆ SPONTANICZNIE, WYMYŚLAĆ FIGURY W CZASIE LOTU?

„Akrobacja samolotowa to bardzo dynamiczna i agresywna gałąź lotnictwa. Gdy lata się tak brutalnym samolotem jak XA41, często trzeba dostosować się do zaistniałej sytuacji w powietrzu. Pokazy lotnicze są bardzo wymagające i często wymagają od pilota szybkiego adoptowania się do zaistniałej sytuacji taktycznej czy pogodowej.

Bardzo często musiałem modyfikować swój program w powietrzu, ze względu na pogarszające się warunki atmosferyczne, kształt strefy pilotażu, czy aktualną sytuację taktyczną w trakcie pokazu zespołowego. Bardzo ważne jest, aby do lotu podchodzić chłodno, bo adrenalina i emocje są niesamowite, a a takich warunkach łatwo jest popełnić błąd, który może zakończyć się katastrofą.

Od czasu do czasu rzeczywiście zamieniam zaplanowaną wcześniej figurę na inna, która w danej sytuacji wydaje mi się bardziej adekwatna do pozycji samolotu względem publiczności, linii pokazu, ale na pewno nie pozwalam sobie na wymyślanie nowej figury, bo byłoby to skrajnie nieodpowiedzialne i niebezpieczne.

Jak w każdym rodzaju lotnictwa – czy w lotnictwie liniowym, czy w bojowym, musisz patrzeć dwa kroki do przodu, aby „być przed samolotem” – to jest oczywiście przenośnia. Pilot musi być pewny w jakiej konfiguracji i położeniu będzie samolot po wykonaniu manewru, aby przygotować się do kolejnego. Taki rodzaj myślenia i planowania każdego lotu pozwala przygotować się na sytuacje niebezpieczne i awarie, które mogą się w każdej chwili przytrafić. W końcu to jest lotnictwo.”

 

RYANAIR „TO JEST TO”, CZY MOŻE BĘDZIE COŚ WIĘKSZEGO?

„W lataniu liniowym osiągnąłem to o czym zawsze marzyłem. Chciałem być kapitanem Boeinga 737. Bardzo lubię wykonywać kilka operacji startów i lądowań dziennie, szczególnie jesienią i zimą, gdy pogoda jest bardziej wymagająca. Daje mi to dużą satysfakcję. Poza tym samolot Boeing 737 nie posiada aktywnego układu sterowania „fly by wire” co sprawia mi ogromną przyjemność w jego pilotowaniu, szczególnie w dużych turbulencjach i przy silnym wietrze. Moje ruchy sterami są bezpośrednio przekazywane na stery poprzez wspomaganie hydrauliczne co daje mi poczucie zespolenia z maszyną. Poza tym uwielbiam ten niesamowicie „lotniczy” kokpit Boeinga.  Mam ogromnie zaufanie do tej konstrukcji, która setki razy udowodniała mi swoją wartość w trudnych sytuacjach. Latam za jej sterami od 2005 roku i chętnie pozostanę na tym typie do końca mojej pracy w lotnictwie liniowym, ale nigdy nie mówię „nigdy”. Nie wiem co życie pilota jeszcze dla mnie szykuje, więc jestem gotowy na każde nowe wyzwanie i typ samolotu.”

 

ILE MA PAN CZASU WOLNEGO? CZY W OGÓLE JAKIŚ JEST?

„Czas wolny w moim przypadku to bardzo trudny temat, bo szczelnie wypełniam każdą chwilę życia, aby stać się lepszym w każdej mojej pasji, a jest ich kilka. W sezonie akrobacyjnym, czyli w okresie letnim, tego czasu nie mam w ogóle. W tygodniu pilotuję Boeinga 737, trenuję fizycznie i jeszcze zajmuję się strzelectwem sportowym, które mnie bardzo wciągnęło. W weekendy natomiast latam na pokazach lotniczych w kraju i za granicą i tak co tydzień. Gdy akurat nie mam pokazów, trenuję akrobację zawodniczą, jeżdżę na zawody strzeleckie, latam akrobację zespołową lub podtrzymuję nawyki jako pilot śmigłowca. Moje życie jest przepełnione pasją i przygodami oraz niesamowitymi ludźmi, którzy są jego częścią. To dzięki nim latanie sprawia mi taką satysfakcję. Te setki godzin przygotowań, odpraw, spotkań po lotach i emocji związanych z wykonaniem pokazów, to jest najlepsza nagroda za wszystkie wyrzeczenia. Mam jednak nadzieję, że kiedyś zaznam też normalnego życia z własną rodziną, bo w końcu trzeba będzie komuś przekazać gen „FULL FORCE”.

 

POWIEDZIAŁ PAN ŻE W PLANACH JEST ZAKUP NOWEGO SAMOLOTU, SĄ JUŻ PLANY JAKI TO BĘDZIE SAMOLOT?

„Moja przyszłość to przede wszystkim akrobacja indywidualna, ale też zespołowa z różnymi typami samolotów i śmigłowców. Przez lata testowałem wiele rozwiązań i mam już optymalne pomysły, jak powinien wyglądać mój przyszły samolot. Myśle, że wraz z fabryką XtremeAir jesteśmy w stanie zaprojektować optymalną maszyn na te czasy, aby konkurować z najlepszymi pilotami na świecie na Mistrzostwach Europy i Świata w konkurencjach klasycznych jak i free style, ale także latać w formacji ze współczesnymi myśliwcami jak MIG-29 lub tymi z II Wojny Światowej oraz śmigłowcami. Ciągle mam nowe pomysły i nie zamierzam poprzestać w zaskakiwaniu świata lotniczego swoimi pomysłami.

Chciałbym, aby mój przyszły samolot bym na pewno lekki, bardzo silny z niestandardowym śmigłem o zwiększonej wytrzymałości, abym mógł latać z przeciążeniami do 14G. Na szczęście technika lotnicza ciągle się rozwija i wiemy już jak ten cel osiągnąć, więc kiedy jak nie teraz. Mam jeszcze wystarczająco siły i mocny kręgosłup, żeby to robić przez wiele lat.”

 

NIE PLANUJE PAN MOŻE JAKIEJŚ „KIELAK ACADEMY”?

„Zdecydowanie TAK, ale jeżeli chce się uczyć innych, to trzeba zrezygnować z rozwijania siebie. Nie wyobrażam sobie, abym mógł robić wszystko na raz, bo doba ma tylko 24h. Wciąż uważam, że mam jeszcze dużo do zrobienia i nauczenia się, zanim sam zacznę przekazywać swoją wiedzę młodym adeptom akrobacyjnego rzemiosła. Na razie skupiam się na planowaniu kolejnego sezonu pełnego jeszcze ostrzejszego latania w ramach FULL FORCE teamu: solo oraz w formacji z YAK-3 a także Xtreme Sky Force z MIG-29, które już niedługo zaczną znowu latać. Szykuję też nowe projekty, a moja głowa co chwile eksploduje nowymi pomysłami, które muszę poddać analizie i zdecydować co będzie kolejne. W całym tym moim „szaleństwie” stawiam przede wszystkim na zrównoważenie ryzyka, które bywa dość wysokie we wszystkich projektach którymi się zajmuję.

Szukam też ciągle nowych ludzi, którzy bedą chcieli ze mną współpracować w ramach FULL FORCE team, który w przyszłości będzie mam nadzieję platformą startową dla wielu nowych ciekawych i odważnych projektów lotniczych.”

 

Dziękujemy za poświęcony nam czas!

 

zdjęcia:

Tło: Ania Grochal, pozostałe: Kuba Majek

Reklamy

Opublikował/a Bartosz Głasek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s